Wywiad Roman Licznerski Styczeń 2018

Rozmowa z Romanem Licznerskim, prowadzącym zespół AMEN AdoraMus Emigranci Najwyższemu.

W latach 90-tych zdobył reputację wybitnego młodego klarnecisty, uhonorowanym wieloma nagrodami na polskich i międzynarodowych konkursach klarnetowych. Został też wyróżniony na konkursie kompozytorskim. Otrzymał także kilka znaczących stypendiów (Yamaha, Krajowy Fundusz na Rzecz Dzieci, Prezydent Miasta Katowice). Występował zarówno w Polsce, jak i zagranicą (Berlin, London, Mińsk) w repertuarze solowym i kameralnym.
Od 2001 roku mieszka w Londynie, gdzie  kontynuuje swoją przygodę z muzyką jako solista Royal Orchestral Society, a także występuje gościnnie z London City Orchestra i Sinfonia Brittanica
W roku 2014 wydał płytę z koncertami klarnetowymi Mozarta, Francaix i światowym prawykonaniem ‘Orexis’ Marka Podkowy. Płyta została nominowana do Fryderyka 2015.

Marzena Żukowska: Panie Romanie, może na początek kilka słów o zespole.

 

Roman Licznerski: Oczywiście, dziękuje za zaproszenie do rozmowy. Istniejemy od około dwóch lat. AMEN to grupa mniej więcej pięćdziesięciu osób, które grają i śpiewają muzykę chrześcijańską. Gramy kilka do kilkunastu koncertów rocznie na terenie Wielskiej Brytanii, tu też powstaliśmy i stąd pochodzi większość naszych członków – wszyscy są Polakami.

Marzena Żukowska: To całkiem spora grupa ludzi, a skąd dokładnie jesteście?

Roman Licznerski: Członkowie zespołu są rozsiani po całej Anglii. Mamy osoby z Bath i z Lincoln, z Londynu i z Debry, i z wielu innych miejsc. Zespół powstał po koncercie w Derby w listopadzie 2015 roku. To był taki spontaniczny koncert, gdzie zagrało i zaśpiewało wiele osób,  które na co dzień grają i śpiewają w swoich parafiach lub grają w innych zespołach. Okazało się, że skoro się udało zebrać tyle osób wówczas, i tak nam się dobrze wtedy grało, to chcemy to robić, jako coś trwalszego. W tamtym momencie jeszcze ta grupa się nie nazywała AMEN i nie miała żadnych planów na dalszą działalność. Jednak upór i marzenia niektórych z nas, doprowadziły do pierwszego koncertu AMEN, już w styczniu 2016 roku. W tym czasie powstały nasze pierwsze, już profesjonalne aranże dla AMEN. Później już tylko przyspieszyliśmy. W maju 2016 zagraliśmy trzy koncerty uwielbienia z Mateuszem Ziółko i do tego czasu napisaliśmy prawie połowę piosenek, wykonywanych wówczas na koncertach.

M.Ż.: To naprawdę szybko się wszystko stało. Jak wam się udaje przygotowywać do koncertów? To musi być sporo pracy. Jak udaje się Wam spotykać, skoro jesteście z tylu różnych miejsc w Anglii?

R.L.: Tak, to jedno z naszych szczególnych wyzwań. Spotykamy się zazwyczaj raz w miesiącu w Laxton Hall. Są tam świetne warunki do pracy a także jest to miejsce, w które w miarę łatwo jest nam dojechać, z tych miejsc gdzie mieszkamy. Ćwiczymy tam najczęściej całą sobotę, od rana do wieczora. W międzyczasie materiały są rozsyłane do wszystkich, żeby się przygotowywali sami. A to jest kolejne wyzwanie, jako, że nie każdy, albo wręcz niewielu z naszych chórzystów, ma jakiekolwiek przygotowanie muzyczne i często też niewielkie doświadczenie, jeśli chodzi o śpiewanie w chórze. Muzycy nasi prezentują też różny poziom przygotowania. Od topowych profesjonalistów do ludzi, którzy grają zaledwie kilka lat na swoich instrumentach. Ale kluczem do sukcesu jest motywacja i radość z tego, co robimy. Myślę, że gdybyśmy musieli to robić to wydźwięk naszych koncertów i poziom energii byłby inny, a tak koncerty są nagrodą, za ciężko przepracowany okres prób.

M.Ż.: Słyszałam a nawet słuchałam Waszej płyty z kolędami. To też się udało zrobić w tym krótkim czasie – wyobrażam sobie, że to też kosztowało sporo czasu.

R.L.: Oj sporo, nie tylko czasu … Nagraliśmy ją w zeszłym roku. Jak Pani wie, można na niej usłyszeć 9 kolęd, w naszych oryginalnych aranżach. Tak naprawdę, jak dziś na to patrzę, to nie wiem, jak się to udało. Wszystko, od nagrań po miksy, robiliśmy właściwie sami. No może z pomocą jednego akustyka, jeśli chodzi o nagranie instrumentów. Później cały proces montażu i produkcji musieliśmy ogarnąć sami. Idea była taka, żeby płyta pomogła w finansowaniu naszej działalności. I choć sprzedaliśmy jej już około 1000 sztuk, nie mogę powiedzieć, że nawet przy tak wielkim procencie pracy, którą wykonaliśmy sami, podreperowało to nasze finanse. Ale, jako że nie o to do końca chodzi w naszej działalności, planujemy już nową płytę – tym razem z naszymi kompozycjami.

M.Ż. : O co zatem chodzi w AMEN, jeśli nie o kasę?

R.L.:  Przede wszystkim jest to dla nas forma kultywowania naszych wartości i talentów. Tak, jak mówiłem – nie musimy tego robić i nie robimy tego z nastawieniem, że coś z tego będziemy mieć. Jeśli chodzi o wartości to jesteśmy zespołem chrześcijańskim, katolickim. O tych, dla nas ważnych rzeczach, piszemy piosenki i w takim duchu działamy. Jednakże zależy nam na bardzo wysokim poziomie artystycznym. Spotkałem się z porównaniem nas do znanych zespołów pop – gospel, które z takiej działalności żyją i był to wielki komplement. Chociaż wiem, ile nas jeszcze czeka pracy, bo nie uważamy się za zespół, który musi ale taki, który chce.

M.Ż.: A kiedy i gdzie można Was usłyszeć w najbliższym czasie?

R.L.: W styczniu 2018 zagramy dwa koncerty kolęd. Nazwaliśmy je Kolędowa Fiesta z AMEN. Mamy bardzo optymistyczny program w tym roku, choć nie brakuje dwóch, trzech bardziej nostalgicznych kolęd bądź pastorałek. Zagramy 20 stycznia w Bedford a 21 stycznia w Londynie, konkretnie w Feltham. Szczegóły są dostępne na naszej stronie internetowej lub na Facebooku.

M.Ż. : Dziękuję za rozmowę.

R.L. : Dziękuję i zapraszam na nasze najbliższe koncerty!